Richard lekko uniósł brwi, ale nic więcej nie powiedział – po prostu skinął głową w zamyśleniu i wrócił do swojej zupy.
Reszta kolacji przebiegała w podobnym tonie. Patricia i Viven na zmianę zadawały mi pytania, mające mi przypomnieć o moim miejscu, które w ich oczach było znacznie poniżej ich. Marcus od czasu do czasu podejmował nieśmiałe próby obrony, ale było jasne, że nie był tym specjalnie zainteresowany. Harold milczał, obserwując ze znużoną rezygnacją człowieka, który dawno temu zrozumiał, że kłótnie z żoną są bezcelowe.
A przez cały ten czas Richard nie spuszczał mnie z oka.
Kiedy podano deser, wiedziałem już wszystko, co chciałem wiedzieć o rodzinie Whitmore. Byli snobami najgorszego rodzaju, dla których wartość człowieka mierzona jest pieniędzmi i relacjami społecznymi. Postrzegali mnie jako przeszkodę do usunięcia, problem do rozwiązania, błąd Marcusa, który należało naprawić.
Ale dowiedziałam się też czegoś jeszcze, czegoś, czego się nie spodziewałam.
Marcus nie był tym, za kogo go uważałam.
Marcus, w którym się zakochałam, był miły i troskliwy, i wydawał się szczerze zainteresowany mną jako człowiekiem. Ale ten Marcus – ten, który siedział przy stole matki i pozwalał jej mnie znieważać bez słowa protestu – był kimś innym. Kimś słabszym. Kimś, komu bardziej zależało na akceptacji rodziny niż na obronie kobiety, którą rzekomo kochał.
Zastanawiałam się, który z nich jest prawdziwym Marcusem.
Miałam się wkrótce przekonać.
Po deserze Patricia oznajmiła, że pójdziemy na kawę do salonu. Mężczyźni podeszli do okien, żeby omówić interesy, podczas gdy Vivien przeprosiła, żeby zadzwonić. Patricia powiedziała, że musi się skontaktować z gospodynią i że zaraz będzie.
To zostawiło mnie sam na sam z myślami i dało idealną okazję.
Przeprosiłam, żeby pójść do łazienki. Marcus zaprowadził mnie na tył domu, długim korytarzem ozdobionym pretensjonalnymi dziełami sztuki. Szedłem powoli, chłonąc detale. Dom robił wrażenie z czysto finansowego punktu widzenia, ale wydawał się zimny i pusty – jak muzeum, w którym nikt nie mieszka.
Łazienkę łatwo było znaleźć, ale tak naprawdę jej nie szukałem.
Szukałem informacji. Wglądu. Wskazówki, która pomogłaby mi zrozumieć wydarzenia tamtego wieczoru.
Znalazłem coś o wiele lepszego.
Mijając uchylone drzwi, usłyszałem głosy – Patricii i Viven. Zatrzymałem się. Instynkt podpowiadał mi, żebym szedł dalej, uszanował ich prywatność, a nie zaglądał do środka jak postać z opery mydlanej. Ale coś w tonie Patricii sprawiło, że się zawahałem – coś ostrego, naglącego.
Podszedłem bliżej drzwi i pozostałem w cieniu.
Patricia powiedziała, że muszą szybko zająć się tą sytuacją, że Marcus nie może popełnić tego błędu. Vivien się z tym zgodziła. Powiedziała, że nie może uwierzyć, że mnie tu sprowadził, że myślała, że to tylko chwilowy etap – jak jego wegetariański okres na studiach.
Patricia powiedziała, że to gorsze niż dieta. Ta kobieta może wszystko zepsuć.
Czułam, jak serce mi wali. Rozmawiali o mnie. Oczywiście, że rozmawiali o mnie.
Ale to, co stało się później, naprawdę mnie przeraziło.
Viven powiedziała, że moment nie mógł być gorszy. Powiedziała, że fuzja z rodziną Castellano musi dojść do skutku i że Marcus musi być z Alexandrą, żeby to się stało. Castellano – tak nazywała się Alexandra, importerka luksusowych samochodów.
Patricia się zgodziła. Powiedziała, że salon ma problemy i że potrzebują partnerstwa z Castellano, żeby przetrwać kolejny rok fiskalny.
Poczułam, jak ziemia się pode mną zapada.
Salony samochodowe w Whitmore mają kłopoty finansowe. Już coś podejrzewałam na podstawie moich badań, ale to je potwierdziło.
Viven kontynuowała: „Marcus musiał podtrzymywać zainteresowanie Alexandry, dopóki nie dopracowali szczegółów. Taki był plan. Rodzina Alexandry miała inwestować w salony dealerskie, a w zamian uzyskać dostęp do sieci dystrybucji Whitmore”.
Patricia powiedziała, że Marcus zapewnił ją, że nie zamyka sobie drogi do Alexandry.
Otwarte drogi.
Podczas gdy się oświadczał.
Oparłam się o ścianę, a moje myśli krążyły w kółko. To nie był zwykły snobizm. To nie była tylko niechęć rodziny do dziewczyny ich syna. To było wyrachowane. Strategiczne.
Marcus nie był po prostu słabeuszem, który nie potrafił przeciwstawić się matce.
Marcus mnie wykorzystywał.
Ale po co? Po co trzymać mnie przy sobie, skoro Alexandra zawsze była w planach?
Viven odpowiedziała na moje niewypowiedziane pytanie. Powiedziała, że Marcus był taki…
Leave a Comment