Zawsze można było bać się ludzi… ale było to trudne, a były grupy, których tam nie było.
Jeśli przyjedziesz na miejsce, może będziesz musiał się tym zająć. Ma na szyi wełniany szalik, który wciąż pachnie zimowym śniegiem: bez munduru, bez insygniów, tylko kobieta pośrodku białej bazy. Potem wybucha, a drzwi wciąż są oświetlone. Rozbrzmiewają alarmy. Kule przelatują nad prefabrykowanymi dachami.
Żołnierze muszą być w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kiedy linia obrony pękła, nikt nie wiedział, gdzie strzelać. Aż do momentu, gdy z zbocza góry rozległ się głośny huk. Potem drugi strzał. W tej bazie to był ktoś w stanie najwyższej gotowości.
Transport przywiózł Catherine Hayes po wschodzie słońca przy Bramie 3. Jej oddech utworzył białą chmurę w lodowatym powietrzu. Prawidłowy ubiór to: niektóre ubrania były noszone, niektóre kurtki termiczne leżą na półkach i są niedostępne. Szalik na jej szyi był ręcznie robiony, z nieregularnymi ściegami, prezent od siostry sprzed trzech świąt Bożego Narodzenia.
Wysunięta Baza Operacyjna Granite rozciąga się w dolinie między dwoma pasmami górskimi. Tymczasowe budynki były na wpół zakopane pod śniegiem. Waszym patrolem dowodzi dwudziestu siedmiu żołnierzy. Nie powinniśmy się ich bać. Długie zmiany za ekranem, konserwacja sprzętu, odliczanie dni do zmiany.
Zdrętwiałymi palcami podpisują rejestr gości. Z posterunku na posterunek – Martinez, znajdziesz odznakę – zobaczysz papier na papierze. Młody, może dwudziestodwuletni. Czerwone oczy nocnego stróża.
„Kapitan jest w samochodzie dowódcy” – powiedział Martinez. „Budynek za bazą paliwa”.
Catherine skinęła głową. Wiedziała, gdzie to jest. Mieli wcześniej mapę bazy ze zdjęć satelitarnych. Właśnie o tym mówimy. Jej mąż nie wiedział, że jeszcze nic nie zrobiła.
Śnieg chrzęścił jej pod butami. Poranne światło skąpało wszystko w bladym błękicie. Minęli dwóch żołnierzy niosących własną amunicję. Ich rozmowa została przerwana. Jeden z nich zaśmiał się z czegoś. Dźwięk był przeciągły, kruchy.
Zastała Davida w pojeździe dowodzenia, pochylonego nad radiem, dostrajającego częstotliwości głosu. Nie słyszał, jak weszła. Nawet nie zauważyłeś: dokładność twoich pomiarów będzie prawidłowa, a twoje statystyki nie zostaną skorygowane.
„To nadal będzie ci sprawiać problemy” – powiedziała.
Odwrócił się. „Pamiętaj, że tak nie jest”.
„Kocie… Myślałam, że przyjedziesz dopiero w przyszłym tygodniu”.
„Źle zarejestrowałam dane” – skłamała.
Przyciągnął ją bliżej. Pachniał od niego kawą rozpuszczalną i zimnym metalem.
„Jak długo zostajesz?”
„Dwa dni. Może trzy, jeśli drogi wytrzymają”.
Uważnie im się przyglądał.
„Wyglądasz na zmęczonego”. ”
“Sześć godzin samochodem.”
Zdjęła szalik i posadziła go na krześle.
“Wynoś się stąd, bracie.”
Zaśmiał się, ale to była prawda.
Jeśli miałeś uszkodzone czujniki, mogłeś źle włączyć radia. Catherine aktywowała je wszystkie: stare kable, stare baterie, stare baterie. Udokumentowała każdy szczegół.
O 13:40 wszyscy wyszliśmy.
Eksplozja z północy uderzyła z siłą młota kowalskiego. Ściany się zatrzęsły. Rozległ się alarm. David chwycił karabin, zanim rozległ się drugi wybuch.
“Skontaktuj się ze mną! Chętnie pomogę!”
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️
Leave a Comment